Chińska interwencja na rynku fotowoltaiki zapowiada wzrost cen modułów
Bezprecedensowo niskie ceny paneli fotowoltaicznych, które jeszcze niedawno cieszyły inwestorów na całym świecie, stały się poważnym problemem dla chińskich producentów. Najwięksi gracze z Państwa Środka notują ogromne straty finansowe, a rząd w Pekinie uznał, że dalsze utrzymywanie obecnej sytuacji nie ma ekonomicznego uzasadnienia. W efekcie Chiny rozpoczęły szeroko zakrojoną reorganizację sektora fotowoltaicznego, której konsekwencją będzie ograniczenie nadprodukcji i stopniowy wzrost cen paneli – również na rynku europejskim, szczególnie pod koniec 2026 roku.
Koniec wojny cenowej kosztem producentów
Po gwałtownych spadkach cen w 2024 roku, w kolejnym roku notowania modułów PV ustabilizowały się, pozostając jednak na historycznie niskich poziomach. Choć taka sytuacja sprzyjała rozwojowi nowych inwestycji, dla producentów oznaczała pogłębiające się problemy finansowe. Nawet tacy giganci jak Jinko Solar czy LONGi nie byli w stanie osiągnąć rentowności bez wsparcia państwowych subsydiów. Chińskie władze dały jednak jasno do zrozumienia, że nie zamierzają długoterminowo finansować nierentownego przemysłu i rozpoczęły proces jego restrukturyzacji.
Porządkowanie łańcucha dostaw od podstaw
Pierwszym etapem reform stała się produkcja polikrzemu – kluczowego surowca wykorzystywanego w wytwarzaniu wafli, ogniw i modułów PV. Nadmierne inwestycje w moce produkcyjne doprowadziły do załamania cen tego materiału. Rząd Chin postanowił więc wymusić konsolidację sektora, eliminując mniejszych producentów i pozostawiając na rynku jedynie firmy dysponujące nowoczesnymi technologiami. Starsze, mniej efektywne zakłady mają zostać przejęte i docelowo zamknięte.

Ograniczenie nadprodukcji modułów
Reforma nie kończy się jednak na surowcach. Kluczowym wyzwaniem pozostaje skala produkcji samych paneli. Chińskie fabryki są dziś w stanie wytwarzać około 1,3 TW modułów rocznie, podczas gdy globalne zapotrzebowanie jest niemal dwukrotnie niższe. Tak duża dysproporcja doprowadziła do zalania rynku tanimi panelami. Odpowiedzią Pekinu ma być ograniczenie zdolności produkcyjnych i eliminacja najmniej konkurencyjnych linii technologicznych.
Nowe wymagania dotyczące sprawności
Jednym z narzędzi mających uporządkować rynek będzie wprowadzenie minimalnych progów sprawności modułów. Chińskie władze planują promować wyłącznie najbardziej wydajne technologie – docelowo o sprawności co najmniej 24 proc. Obecnie tylko niewielka część dostępnych na rynku paneli spełnia ten warunek. Producenci już zapowiadają wdrażanie modułów przekraczających 25 proc. sprawności, jednak ich masowa dostępność to nadal kwestia czasu.
Według przedstawicieli branży jedynie około 10 proc. obecnej produkcji osiąga sprawność powyżej 24,8 proc., natomiast znaczna część paneli mieści się w przedziale 23,8–24,8 proc. Najmniej efektywne moduły, odpowiadające za około 30 proc. wolumenu, mają stopniowo znikać z rynku. Szacuje się, że w efekcie tych zmian nawet połowa producentów może zakończyć działalność do 2026 roku.
Koniec ulg eksportowych i minimalna cena
Równolegle Chiny planują zmiany w polityce eksportowej. Już rozpoczęto proces redukcji ulgi podatkowej na eksport paneli, która obecnie wynosi 9 proc. W 2026 roku ma ona spaść do 6 proc., a rok później zostać całkowicie zniesiona. To bezpośrednio przełoży się na wyższe ceny modułów trafiających m.in. do Europy.
Dodatkowo rozważane jest wprowadzenie administracyjnie ustalonej minimalnej ceny sprzedaży paneli. Według informacji z branży ma ona wynosić około 0,0735 euro/W, co po uwzględnieniu kosztów logistycznych daje cenę FOB rzędu 0,084 euro/W.

